Wielki upał, Melaxa, Węgierska Górka oraz Olga i Szymon na ślubnym kobiercu.

Rozpoczynał się rajd samochodów zabytkowych. Linia startu znalazła się naprzeciw bramy wjazdowej do Panny Młodej. Ciśnienie w domu wzrastało wraz ze słupkiem rtęci za oknem. Temperatura dochodziła już prawie do wrzenia. Olgi wciąż nie było!  Nerwowe palce zaczęły poszukiwania w torebce papierosów.

- Pani się nie denerwuje!. Ona już tak ma! Na pewno zaraz się pojawi. – pocieszał Ojciec Weselny.

Kosmetyczka, fotograf i kamerzysta wyczekiwali już od dłuższego czasu w “blokach startowych”.

-Jak jeździła do szkoły, to szkolny autobus nawet na nią czekał na przystanku! Proszę się nie denerwować! – kontynuował Ojciec.

(ale podobno: “co się odwlecze to …”, poza tym ludzie mniej nerwowi żyją statystycznie o 4 lata dłużej.)

Ale wszystko udało się wspaniale, księża dojechali, kapela Ondraszki grała wspaniale a MELAXA z Węgierskiej Górki przygotowała wspaniałą atmosferę, napoje i … niespodzianki!

Zapraszam.

Tagi: , , , ,

Komentarze są wyłączone.