Tym razem na Śląsk. Michałkowice. Elżbieta i Dominik w roli głównej.
Zapraszam serdecznie!








Tym razem na Śląsk. Michałkowice. Elżbieta i Dominik w roli głównej.
Zapraszam serdecznie!
Zaczęliśmy spotkanie w Bystrej Ślaskiej w domu Dominiki, a zakończyliśmy w Bielsku-Białej w Bartku – domu weselnym. Doskonała współpraca z Parą Młodą przyniosła ciekawe efekty.
Lecz wszystko co dobre szybko się kończy – tak jak wesele zakończone ucztą cygańska – podobno to specjalność BARTKA.
Podziękowania dla rodziców Dominiki za współpracę i pomoc przy zdjęciach domowych
Zapraszam do kart z fotografiami.

Na razie taka „zajawka” dla Dominiki i Bogdana – przed wylotem do domu.
Pozdrowienia i buziaki dla Igorka.
Zapraszam

LATO powoli dobiegało końca. Zaczęły się pojawiać pierwsze chmury na niebie. Temperatury co prawda letnie, ale lada dzień miała nadejść JESIEŃ.
Pierwsze bociany już odleciały. W sadach liście zaczęły zmieniać kolory. W domach Olgi i Bogusława trwały przygotowania do ślubu.
W sobotę zabiły dzwony w kościele, Młoda Para podjechała wspaniałym zabytkowym samochodem i rozpoczęła się Uroczystość Ślubna.
Po wspaniałym weselu w Papuga Park Hotel Olga i Bogusław wyruszyli w podróż poślubną.
Pomimo, iż Państwo Młodzi jeszcze nie wrócili z podróży poślubnej, jeszcze nie widzieli własnych fotografii a Wy je możecie pooglądać!
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.
Zapraszam do zdjęć!

Nietypowo, bo w niedzielę spotkaliśmy się na Śląsku. Pogoda dopisała. Goście weselni dojechali w komplecie.
Gościnny Pałac Kawalera powitał wszystkich chłodnym szampanem. Wspaniałe Wesele trwało do bialutkiego rana. Ja tam byłam, miód i wino piłam …
dosyć pisania! Zapraszam do fotografii.
Rozpoczynał się rajd samochodów zabytkowych. Linia startu znalazła się naprzeciw bramy wjazdowej do Panny Młodej. Ciśnienie w domu wzrastało wraz ze słupkiem rtęci za oknem. Temperatura dochodziła już prawie do wrzenia. Olgi wciąż nie było! Nerwowe palce zaczęły poszukiwania w torebce papierosów.
- Pani się nie denerwuje!. Ona już tak ma! Na pewno zaraz się pojawi. – pocieszał Ojciec Weselny.
Kosmetyczka, fotograf i kamerzysta wyczekiwali już od dłuższego czasu w „blokach startowych”.
-Jak jeździła do szkoły, to szkolny autobus nawet na nią czekał na przystanku! Proszę się nie denerwować! – kontynuował Ojciec.
(ale podobno: „co się odwlecze to …”, poza tym ludzie mniej nerwowi żyją statystycznie o 4 lata dłużej.)
Ale wszystko udało się wspaniale, księża dojechali, kapela Ondraszki grała wspaniale a MELAXA z Węgierskiej Górki przygotowała wspaniałą atmosferę, napoje i … niespodzianki!
Zapraszam.

Super EXPRESS nadjechał!!!
Powoli z wagonów powysiadali zmęczeni pasażerowie. Na samym, samym końcu z expressu wyskoczyła … Natalia z Bartkiem. Oni nie odczuwali upału – 43,4 st C w słońcu! Pobiegli na pobliski parking, gdzie oczekiwał ich HARLEY- Davidson- RoadKing. Wskoczyli na piękną chromowaną maszynę i pognali do Pszczyny na „PIKNIK z PRZYJACIÓŁMI”. Tak rozpoczęła się nasza zakręcona sesja fotograficzna z bardzo bardzo zakręconą ekipą z Lublina.
Taka malutka zajawka dla Natalii i Bartłomieja wraz z ekipą towarzyszącą! Naprawdę bawiliśmy się SUPER na plenerze, dzięki!
Bystra Śląska i Wilkowice. Dwie miejscowości połączone zostały sakramentalnym TAK! Odpowiedzialność za to wzięli na siebie Agnieszka i Marek.
Dwie miejscowości spotkały się na weselu w… Mesznej u gościnnych jak zawsze strażaków z OSP Meszna.
Meszna to maleńka miejscowość położona na malowniczych stokach góry KLIMCZOK. (Tuż obok Bielska-Białej – na trasie Bielsko Szczyrk).
Czerwony strażacki wóz weselny dumnie prowadził orszak weselnych gości jadąc na sygnale. Samochody zatrzymywały się i wesoło trąbiły na Parę Młodą.
Sam komendant Ochotniczej Straży Pożarnej w Wilkowicach przypiął swoje ordery i osobiści składał życzenia Pannie Młodej – także należącej do drużyny strażackiej!
(Podobno to taka rodzinna tradycja!!!)
W Słonecznej Dolinie powolutku rozpoczynało się LATO. Drzewa przykrywały się zielonymi kołderkami. Pod stopami chrzęścił suchy piasek. Gdzieś w oddali cicho szemrał strumyczek.
- Jeśli te upały nas nie opuszczą, to na pewno lada dzień strumyczek zniknie – pomyślał Karol.
(Między nami – przedłużająca sie fala upałów dochodzących do 33 st. C na pewno nie pomoże strumieniowi przeżyć.)
W oddali powiał cichutko Zefirek. Dolina budziła się do życia. Martyna i Karol wyskoczyli z norki i od razu pobiegli do najbliższego wodopoju. Musieli się przecież przygotować do Sesji Plenerowej. Już za pół godziny wszystko się zacznie!… a jak było? CZYTELNIKU – za mną! za mną!
