Na razie taka „zajawka” dla Dominiki i Bogdana – przed wylotem do domu.
Pozdrowienia i buziaki dla Igorka.
Zapraszam









Na razie taka „zajawka” dla Dominiki i Bogdana – przed wylotem do domu.
Pozdrowienia i buziaki dla Igorka.
Zapraszam

Rozpoczynał się rajd samochodów zabytkowych. Linia startu znalazła się naprzeciw bramy wjazdowej do Panny Młodej. Ciśnienie w domu wzrastało wraz ze słupkiem rtęci za oknem. Temperatura dochodziła już prawie do wrzenia. Olgi wciąż nie było! Nerwowe palce zaczęły poszukiwania w torebce papierosów.
- Pani się nie denerwuje!. Ona już tak ma! Na pewno zaraz się pojawi. – pocieszał Ojciec Weselny.
Kosmetyczka, fotograf i kamerzysta wyczekiwali już od dłuższego czasu w „blokach startowych”.
-Jak jeździła do szkoły, to szkolny autobus nawet na nią czekał na przystanku! Proszę się nie denerwować! – kontynuował Ojciec.
(ale podobno: „co się odwlecze to …”, poza tym ludzie mniej nerwowi żyją statystycznie o 4 lata dłużej.)
Ale wszystko udało się wspaniale, księża dojechali, kapela Ondraszki grała wspaniale a MELAXA z Węgierskiej Górki przygotowała wspaniałą atmosferę, napoje i … niespodzianki!
Zapraszam.

Super EXPRESS nadjechał!!!
Powoli z wagonów powysiadali zmęczeni pasażerowie. Na samym, samym końcu z expressu wyskoczyła … Natalia z Bartkiem. Oni nie odczuwali upału – 43,4 st C w słońcu! Pobiegli na pobliski parking, gdzie oczekiwał ich HARLEY- Davidson- RoadKing. Wskoczyli na piękną chromowaną maszynę i pognali do Pszczyny na „PIKNIK z PRZYJACIÓŁMI”. Tak rozpoczęła się nasza zakręcona sesja fotograficzna z bardzo bardzo zakręconą ekipą z Lublina.
Taka malutka zajawka dla Natalii i Bartłomieja wraz z ekipą towarzyszącą! Naprawdę bawiliśmy się SUPER na plenerze, dzięki!
Bystra Śląska i Wilkowice. Dwie miejscowości połączone zostały sakramentalnym TAK! Odpowiedzialność za to wzięli na siebie Agnieszka i Marek.
Dwie miejscowości spotkały się na weselu w… Mesznej u gościnnych jak zawsze strażaków z OSP Meszna.
Meszna to maleńka miejscowość położona na malowniczych stokach góry KLIMCZOK. (Tuż obok Bielska-Białej – na trasie Bielsko Szczyrk).
Czerwony strażacki wóz weselny dumnie prowadził orszak weselnych gości jadąc na sygnale. Samochody zatrzymywały się i wesoło trąbiły na Parę Młodą.
Sam komendant Ochotniczej Straży Pożarnej w Wilkowicach przypiął swoje ordery i osobiści składał życzenia Pannie Młodej – także należącej do drużyny strażackiej!
(Podobno to taka rodzinna tradycja!!!)
Sesja ślubna Patrycji i Igora. Para Młoda doskonale współpracowała. Pogoda w trakcie sesji plenerowej dopisała, mimo, iż rano zapowiadało się nie za ciekawie.
Goście Weselni przybyli nawet z odległej Holandii. Uśmiechnięta Pani Młoda i szczęśliwy Pan Młody na zdjęciach poniżej. Zapraszam
Rano pogoda była słoneczna i zachęcała do zabawy. Błażej przetarł oczy, spojrzał przez okno i nagle przypomniał sobie co mówiła wieczorem Mama!!!
- „Jutro dzień Tatusia. Pamiętaj o tym Błażejku. ”
„Jak dobrze, że nie zapomniałem!” – pomyślał Błażej i zaczął się samodzielnie ubierać – to był jego pierwszy prezent dla Taty w tym dniu.
W ciągu wspaniałego, słonecznego dnia wydarzyło się mnóstwo miłych rzeczy. Ale jedną z najważniejszych był SPACER. Małe dzieci uwielbiają spacerki oraz … zabawy z tatą!!!!
A pod koniec dnia uroczysty obiad – FRYTKI i KETCHUP!!! pyszności.
Zapraszam.

W Słonecznej Dolinie powolutku rozpoczynało się LATO. Drzewa przykrywały się zielonymi kołderkami. Pod stopami chrzęścił suchy piasek. Gdzieś w oddali cicho szemrał strumyczek.
- Jeśli te upały nas nie opuszczą, to na pewno lada dzień strumyczek zniknie – pomyślał Karol.
(Między nami – przedłużająca sie fala upałów dochodzących do 33 st. C na pewno nie pomoże strumieniowi przeżyć.)
W oddali powiał cichutko Zefirek. Dolina budziła się do życia. Martyna i Karol wyskoczyli z norki i od razu pobiegli do najbliższego wodopoju. Musieli się przecież przygotować do Sesji Plenerowej. Już za pół godziny wszystko się zacznie!… a jak było? CZYTELNIKU – za mną! za mną!

Zastanawiałam się nad tytułem pleneru. Wielka Woda juz od nas uciekła. Na południu Polski zawitało słońce – NARESZCie. Wyruszyliśmy zatem na łono przyrody.
Pierwszym celem naszej wyprawy miał być Park Habsburgów w Żywcu. Ukończono rewitalizację, odjechały wszechobecne koparki, traktory, zniknęli panowie „w pomarańczowym”. Zaczęła się wiosna. Łąki zakwitły kaczeńcami, pojawiły się irysy. Wokoło słychać śpiew ptaków i śpiewające dzieciaki.
Monika i Maciej trafili bez pudła na miejsce spotkania. (Podziękowania dla cioci za dokładne instrukcje dojazdu przekazane Maciejowi).
No to ruszamy… nad wodę!
Martyna i Karol na ślubnym kobiercu.